żywa Wiara

Świadectwa wiaryZOBACZ WSZYSTKIE

Stałam się inną osobą dzięki Bożemu przebaczeniu – świadectwo nawróconej aborcjonistki

autor: Joy Davis

użytkownik: MRak z dnia: 2020-07-22

Chcę podzielić się z wami moim świadectwem. Zobaczycie kim byłam w przeszłości, a kim jestem teraz dzięki miłości Boga.

Czternaście lat temu dostałam pracę w klinice aborcyjnej w Birmingham w stanie Alabama. Myślałam, że to była świetna praca, dzięki której będę mogła pomagać kobietom i dobrze na tym zarobię. Tutaj dodam, że wtedy byłam samotną matką i miałam na utrzymaniu dwóch synów: Jeff'a i Allen'a.

Wykorzystywanie kobiet dla pieniędzy

Przez miesiąc moja praca polegała na słuchaniu kobiet, które rozmawiały przez telefon z innymi kobietami w sprawie aborcji. Potem rozmawiałam przez telefon z potencjalnymi pacjentkami, które poddawały się aborcji. Musiałam doskonale wiedzieć, jak mam rozmawiać z kobietami, które chciały dokonać aborcji. Szybko ustalałam jaki mają problem, wykorzystywałam sytuację, w jakiej się znalazły, a potem musiałam sprawić, że kobieta po drugiej stronie linii telefonicznej przyjdzie do kliniki na wyznaczony termin.

Warunki jakie panowały w klinice aborcyjnej były straszne. Nie było żadnego urządzenia, które mogłoby uratować życie kobiety w przypadku wystąpienia komplikacji, które zagrażały życiu. Kadra nie była dobrze wykwalifikowana. Większość aborcjonistów, którzy pracowali w tej placówce, nie posiadali nawet wykształcenia medycznego. Często była rotacja. Dawna kadra odchodziła, a na jej miejsce przychodzili nowi aborcjoniści. Nie mieliśmy żadnego stałego pracownika. Większość aborcjonistów nienawidziła kobiet i z tego powodu przeprowadzali aborcje. To było okropne. Jednak musiałam to wszystko odkładać na bok, ponieważ zarobki były dobre i miałam na utrzymaniu dwójkę dzieci. Potem przeprowadzałam badania ultrasonografem. Wiedziałam, że na ekranie widziałam dziecko. Jednak nie czułam się nieswojo z powodu nienarodzonych dzieci, które były zabijane w tej klinice.

Kierowniczka sześciu klinik

Pewnego dnia rozmawiałam z aborcjonistą - doktorem Tommy Tucker'em. Zaproponował mi pracę w sieci klinik aborcyjnych, w których zabijał dzieci nienarodzone. Powiedział, że w tych placówkach był najlepszy sprzęt, najlepsza kadra i lekarze anestezjolodzy, którzy przed aborcją usypiali kobiety i dzięki temu nie cierpiały. Zgodziłam się. Zostałam kierowniczką sześciu klinik aborcyjnych w stanie Mississippi i Alabama. W tych placówkach było dokładnie to, o czym doktor Tucker mówił: najlepszy sprzęt, wykwalifikowana kadra i kilka kobiet, które przychodziły na zabieg. Nie chcieliśmy traktować pacjentek jak z bydło przeznaczonym na rzeź. Jednak nadal okłamywałam kobiety, ponieważ kłamstwo było sposobem na zarabianie pieniędzy.

Po kilku miesiącach wszystko zmieniło się. Doktor Tucker stał się chciwy. Najpierw zwolnił wszystkich anestezjologów ponieważ to oni najwięcej zarabiali. Potem ja i inni pracownicy usypialiśmy pacjentki przed aborcją. Nie mieliśmy pojęcia, co my robiliśmy. Pielęgniarki, które opiekowały się kobietami leżącymi w sali po zabiegowej były następnymi osobami do zwolnienia. Potem technik laboratoryjny stracił pracę. W rezultacie badałam kobiety przed aborcją, byłam anestezjologiem, pielęgniarką, technikiem laboratoryjnym na nawet aborcjonistką. Zauważyłam, że zdecydowaną większość kobiet, które chciały dokonać aborcji stanowiły samotne matki. Zamężna kobieta, której mąż dobrze zarabiał nie interesowała mnie. Nasze placówki czekały na kobiety, które potrzebowały aborcji. Wiedziałam, że zgodzą się na aborcję i zapłacą za nią każdą cenę. Potem brałam przypadkowe osoby do pracy w klinice i uczyłam ich jak przeprowadza się aborcję.

Aborcjonistka bez prawa do zawodu

Do naszych klinik zgłaszało się średnio dziesięć kobiet każdego dnia. Okazało się, że to było za mało. Chcieliśmy przeprowadzać tak dużo aborcji jak to było możliwe. Doktor Tucker miał taki harmonogram: w poniedziałek rano przeprowadzał aborcje w Birmingham, po południu w Montgomery, a wieczorem w Tuscaloosa. We wtorek rano przeprowadzał aborcję w Birmingham, a potem leciał do South Haven w stanie Mississippi. Następnie przeprowadzał aborcję w Jackson.

W tym samym czasie pojawił się problem: doktor Tucker nie mógł przeprowadzać aborcji we wszystkich klinikach. Więc przeszkolił mnie na aborcjonistkę. Nigdy nie studiowałam medycyny. Nie miałam zielonego pojęcia o ginekologii. Mimo to zaczęłam przeprowadzać zabiegi chirurgiczne na kobietach. Robiłam dokładnie to samo, co doktor Tucker robił podczas aborcji.

Pyszna aborcjonistka

Byłam pyszna z tego, że przeprowadzałam aborcje lepiej niż doktor Tucker. Wszyscy pracownicy kliniki byli przekonani, że radzę sobie lepiej niż on. Każdej kobiecie powiedzieliby: „Musi pani pójść do dr Davis”. Nie miałam żadnego problemu podczas zabijania dzieci nienarodzonych i żadna moja pacjentka nie trafiała do szpitala z powodu komplikacji po aborcji. Natomiast pacjentki dr Tuckera trafiały do szpitala w stanie krytycznym co miesiąc. Myślałam, że kocham moje pacjentki i jestem przez nie kochana. Prawda jest taka, że nie kochałam tych kobiet tylko narażam je na utratę zdrowia i życia. Nie pamiętam żadnej z tych tysięcy kobiet, na której przeprowadziłam aborcję. Określałam je mianem ilości pieniędzy. Na przykład jedną kobietę nazwałam pacjentką za 400 dolarów, a inną pacjentką za 5000 dolarów.

Zdesperowana młoda dziewczyna

Pewnego dnia do kliniki przyszła młoda dziewczyna która była w drugim trymestrze ciąży (4,5 lub 6 miesiąc – przyp. tłum.). Tutaj dodam, że przeprowadzaliśmy aborcje na kobietach, które były nawet w 38 tygodniu ciąży. Ta młoda dziewczyna chciała zabić własne nienarodzone dziecko. Była samotną matką, która jednocześnie pracowała i uczyła się. Po raz kolejny zaszła w ciążę. Wstyd jej było i bała się, że jej rodzina i przyjaciele dowiedzą się o wszystkim. Więc przyszła do kliniki. Zbadałam ją. Okazało się, że jest bardzo chora i miała wysoką gorączkę. Nie wiedziałam, na co była chora, ale miałam świadomość, że jej stan zdrowia nie pozwalał na przeprowadzenie aborcji. Wyjaśniłam jej, że nie możemy przeprowadzać aborcji. Zasugerowałam, aby udała się do szpitala. Jednak dr Tucker dowiedział się o wszystkim. Nalegał, aby aborcja odbyła się. Powiedział mi, że ta dziewczyna dała zaliczkę w wysokości 1800 dolarów na aborcję, a on nie miał zamiaru oddawać pieniędzy. Wyjaśniłam mu powody, dla których nie zgodziłam się na aborcję. Doktor nie zgodził się ze mną. Jej procedura trwała przez dwa dni. W tym czasie poznałam dobrze tą dziewczynę. Było mi jej żal, ponieważ sama byłam w podobnej sytuacji. Nie miała łatwego życia. Pracowała na pełny etat i jednocześnie uczyła się. Ledwo wiązała koniec z końcem i nie mogła pozwolić sobie na utrzymanie kolejnego dziecka. W pewnym momencie doktor Tucker wszedł i przeprowadził aborcję. Monitorowałam cały zabieg przy pomocy ultrasonografu. Po wszystkim doktor wyszedł z sali. Dziewczyna spała, a niewykwalifikowana osoba przeprowadziła zabieg anestezji.

Kryzys wymykający się spod kontroli

Dziewczyna leżała na sali po zabiegowej. Kiedy zaczęła odzyskiwać przytomność miała problemy z oddychaniem. Ciśnienie krwi spadło. Jej stan zdrowia zaczął się pogarszać. Wezwałam do sali doktora Tuckera. Spanikowałam. Robiłam wszystko, aby ustabilizować jej stan zdrowia. W tym samym czasie w pokoju obok inne kobiety czekały na przeprowadzenie aborcji.

Kiedy doktor Tucker przyszedł był zły z powodu paniki i krzyków. Kazał zabrać pacjentkę do innej sali tak, aby inne kobiety nic nie usłyszały. Zabraliśmy ją do innego pomieszczenia. Byłam przy niej i robiłam wszystko, aby ustabilizować jej stan zdrowia. Nagle zaczęła krwawić. Krwawienie było tak obfite, że nie mogłam go zatrzymać. Pobiegłam do doktora i powiedziałam mu: „Potrzebuję pomocy. Pacjentka krwawi i nie wiem co mam zrobić”. Doktor Tucker tak mi odpowiedział: „Zabierz ją do sali zabiegowej, zbadaj ją, dowiedz się dlaczego krwawi i zatrzymaj krwawienie”. Zrobiłam tak, jak mi kazał. Zabrał ją do sali zabiegowej i próbowałam ustalić przyczynę krwawienia. Zrobiłam wszystko, co mnie nauczono podczas szkolenia. Wykorzystałam wszystkie środki, które miałam do dyspozycji. Niestety nie potrafiłam jej pomóc. Dziewczyna nadal krwawiła. Ostatecznie zadzwoniłam na pogotowie. Jednak kiedy doktor Tucker dowiedział się o tym był wściekły. Odwołał przyjazd karetki i tak powiedział: „To ja jest lekarzem i podejmuję te decyzje. Nie możemy wysłać jej do szpitala w tym stanie, ponieważ zostaniemy zawieszeni. Spróbujcie ją ustabilizować”.

Fatalne tchórzostwo aborcjonisty

Próbowałam ją ustabilizować. Jednak pacjentka nie mogła mówić i była przerażona. Krew wylewała się z niej jak woda z kranu, a ja nie wiedziałam jak zatamować tak obfite krwawienie. Pobiegłam do doktora Tuckera i tak mu powiedziałam: „Proszę mi pomóc. Jeśli natychmiast jej nie pomożemy to ona umrze”. Jednak doktor tak mi odpowiedział: „Dobra, dzwoń po pogotowie. Na mnie samolot czeka na lotnisku”. I wyszedł z kliniki aborcyjnej. Wezwałam pogotowie, które przyjechało po 20 minutach. W tym czasie uświadomiłam sobie że nie jestem lekarzem i znalazłam się w tej sytuacji z własnej winy. Próbowałam ocalić życie tej dziewczyny, ale nie miałam odpowiednich kwalifikacji.

Z drugiej strony prawdziwe oblicze doktora Tucker'a. Na początku był dla mnie wzorem do naśladowania, ponieważ dzięki niemu zarabiałam rocznie około 100 000 dolarów. Wtedy zobaczyłam, że to był tchórz, który porzucił pacjentkę w stanie krytycznym.

Pogotowie zabrało ją do szpitala. Po jakimś czasie dostałam telefon. Dowiedziałam się, że dziewczyna zmarła. Od tamtej pory zaczęłam mieć koszmary. Zawsze kiedy zamknęłam oczy widziałam jej twarz. Z tego powodu miałam w sobie poczucie winy i gniew.

Współpraca z władzami

Komisja lekarska wszczęła postępowanie sądowe i domagała się wszystkich dokumentów związanych ze śmiercią tej dziewczyny. Jednak doktor Tucker sfałszował dokumentację medyczną. Dał mi oryginalne dokumenty. Powiedział, że mam iść do piwnicy i spalić je w piecu: „Te dokumenty nie mogą znaleźć się w sądzie, bo w przeciwnym wypadku komisja nas zawiesi. Natychmiast spal te dokumenty”. Nie mogłam tego zrobić i nie mogłam go kryć. Schowałam je do walizki. Potem powiedziałam doktorowi Tucker'owi, że nie mogłam już dłużej przeprowadzać aborcji z powodu mojego stanu psychicznego. Jednak doktor Tucker uważał, że potrzebuję urlopu. Zasugerował, abym pojechała na konwencję do Kalifornii: „Weź sobie wolne i odpocznij. Kiedy wrócisz porozmawiamy o tym”. Wysłałam dwójkę moich chłopców do ich biologicznego ojca i pojechałam do Kalifornii. W tym czasie mój piętnastoletni syn Allen wybrał się na strzelanie z ojcem. W pewnym momencie ojciec Allen'a dostał telefon. Miał ważną sprawę do załatwienia. Kazał Allen'owi zawiesić broń. Jednak kiedy ojciec wrócił Allen już nie żył.

Śmierć mojego syna sprawiła, że uświadomiłam sobie jak cenne jest życie ludzkie. Koszmary były tak straszne, że nie mogłam spać. Miałam wrażenie, że straciłam mojego syna za to, co robiłam w przeszłości.

Złożyłam zeznania przed komisją lekarską i prokuratorem. Przedstawiłam wszystkie informacje odnośnie aborcji, które przeprowadzałam bez posiadania kwalifikacji do wykonywania zawodu. Jednak członkowie komisji lekarskiej chcieli, abym dalej pracowała dla doktora Tucker'a i zbierała informacje. Powiedzieli mi, że aborcjonista przyczynił się do śmierci tej młodej dziewczyny, ale potrzebowali więcej dowodów. Zgodziłam się z nimi i pracowałam w tej klinice aborcyjnej. Jednocześnie dostarczałam im dowody i informacje. Jednak komisja lekarska nic nie zrobiła.

Pewnego dnia doktor Tucker wrócił do Albany z Mississippi i powiedział: „W Mississippi było bardzo źle. Musiałem uspokoić pracowników w klinice aborcyjne. Pacjentka urodziła dziecko, które zabiłem”.„Co się stało?” - spytałam go. „Miałem pacjentkę. Myślałem, że jest w 18 tygodniu ciąży. W rzeczywistości zbliżał się u niej termin porodu. Podczas zabiegu zaczęła rodzić. Urodziła zdrowe dziecko”. „Co pan zrobił?” - spytałam go. Aborcjonista tak mi odpowiedział: „Co zrobiłem? Zabiłem dziecko. Jednak wszyscy pracownicy w tej placówce byli wściekli, więc musiałem ich uspokoić”.

Szybko zarezerwowałam sobie lot do Mississippi. Przed odlotem zadzwoniłam do prokuratora i powiedziałam mu, co się stało. Zanim przyjechałam do kliniki prokurator już tam był i przesłuchiwał pracowników. Sprawa trafiła do sądu. Jednak władze nie mogły udowodnić, że doktor Tucker zabił dziecko po jego narodzeniu. Interesującym faktem jest to, że martwe dziecko zniknęło w tajemniczych okolicznościach. Pomimo zeznań pracowników kliniki aborcyjnej sąd uznał, że doktor Tucker nie popełnił zabójstwa. Stanęłam przed komisją lekarską w stanie Alabama i spytałam lekarzy: „Dlaczego panowie nic nie robią? Dlaczego doktor Tucker nie stanął przed sądem z powodu śmierci tej dziewczyny i tego dziecka?” Lekarze wyjaśnili mi, że aborcja jest „gorącą kwestią polityczną”, której nie chcieli nawet dotykać. Po chwili jeden lekarz wyciągnął pistolet i przyłożył mi do głowy. Przewodniczący komisji lekarskiej zadzwonił do przyjaciela doktora Tucker'a i powiedział mu, że to ja dostarczałam dowody w sprawie śmierci tej młodej dziewczyny. Sprawa została odrzucona. Wieczorem jechałam samochodem z doktorem Tuckerem i jego ochroniarzem z Mississippi do Birmingham. W pewnym momencie doktor wyciągnął broń, otworzył okno i zaczął strzelać gdzie popadło. Po chwili schował pistolet i tak mi powiedział: „Jeśli złożysz inne zeznania to przyjedź sobie tutaj jutro i zobacz jakie wielkie dziury zrobi ta broń w twoim ciele”. Ten incydent sprawił, że rzuciłam pracę w klinice aborcyjnej.

Boże przebaczenie

Popadłam w głęboką depresję. Wiedziałam, że gdybym nie przeprowadzała aborcji to nie czułabym w sobie bólu i poczucia winy. Mój stan psychiczny pogorszył się. Nie mogłam otworzyć drzwi, rozmawiać przez telefon i spotykać się z przyjaciółmi. Bałam się tego, co przyniesie mi następny dzień.

Przypomniałam sobie o dwóch osobach, które codziennie były przed kliniką i protestowały z powodu aborcji. Z drugiej strony bardzo kochały mnie i moje dzieci. Kiedy moi synowie mieli urodziny to zawsze dostawali od nich prezenty. Nawet ja dostawałam od nich prezenty z okazji urodzin i Świat Bożego Narodzenia. W przeszłości co tydzień dzwonili do mnie i pytali się jak się czuję.

W tym czasie nie miałam nikogo, do kogo mogłam się zwrócić. Zadzwoniłam do nich i powiedziałam, jak się czuję. Kobieta, z którą rozmawiałam tak mi powiedziała: „Joy, Bóg bardzo cię kocha, ponieważ umarł za ciebie i twoje grzechy”. Kiedy to usłyszałam to miałam wrażenie, że ognień zapalił się na moim ciele. Uklękłam i błagałam Boga o wybaczenie. W przeszłości byłam ateistką. Nigdy nie byłam w kościele. Nie wiedziałam, że Bóg istnieje. Wtedy uświadomiłam sobie, że Bóg wybaczył mi to, co zrobiłam. Moje życie zmieniło się. Koszmary przestały mnie nękać. Sprawa doktora Tucker'a trafiła do mediów. W rezultacie wszystkie kliniki, w których przeprowadzał aborcje zostały zamknięte. Doktor Tucker stracił prawo do wykonywania zawodu.

Zaczęłam uczęszczać na nabożeństwa do różnych zborów protestanckich. Miałam w sobie ból i poczucie winy. Bóg mi wybaczył, ale nie mogłam sobie wybaczyć. Pewnego dnia moja koleżanka zaproponowała mi, abym poszła z nią na mszę. Nigdy nie byłam na mszy świętej w kościele katolickim. Po mszy była krótka adoracja Najświętszego Sakramentu. Wtedy mogłam poczuć obecność Boga, która była lekarstwem na ból i poczucie winy, które miałam w sobie.

Postanowiłam zostać katoliczką. Po odbyciu Obrzędu Chrześcijańskiego Wtajemniczenia Dorosłych podczas obchodów Świąt Wielkanocnych w 1994 roku przyjęłam chrzest, Pierwszą Komunię Świętą i sakrament bierzmowania. Stałam się członkiem Kościoła Katolickiego. Nawrócenie całkowicie zmieniło mnie i moje serce. Nie jestem już osobą, którą byłam w przeszłości.

Po swoim nawróceniu zaczęłam działać w organizacji Pro Life. Czułam, że Bóg tego ode mnie chce. Za każdym razem kiedy dzieliłam się z innymi moim świadectwem przypominałam sobie śmierć tej dziewczyny i mojego syna. Z tego powodu zrezygnowałam z działalności w ruchu Pro Life. Pojechałam na misje do Chin z księdzem Peter Song. Tam pomagałam przy budowie szpitala. Myślałam że w ten sposób mogłam służyć Bogu. Jednak w tym czasie te rzeczy prześladowały mnie cały czas: chińskie prawo aborcyjne i kobiety, które muszą zabijać własne dzieci po urodzeniu pierwszego. Wszystkie Chinki chcą mieć chłopca. Każda dziewczynka jest zabijana. Ludzie nie mają prawa do wyrażenia sprzeciwu wobec tego stanu rzeczy. W Chinach za krytykę lub sprzeciw wobec aborcji grozi kara więzienia lub zniknięcie w tajemniczych okolicznościach.

Zrozumiałam, że moją misją jest przedstawiać zło aborcji w moim kraju. W USA prawo w kwestii aborcji zmienia się. W niektórych stanach nie wolno przedstawiać prawdy o aborcji i jak ona krzywdzi kobiety i mężczyzn. Dotarło do mnie, że pomimo moich bolesnych doświadczeń związanych z aborcją mogę ocalić życie jakiejś kobiety lub dziecka.

Aborcjonistom nie zależy ani na kobietach, ani na dzieciach, które umierają podczas aborcji. Pewnego dnia ksiądz Pavone pokazał mi listę, przedstawiającą setki kobiet, które umarły w wyniku aborcji. Nie mogłam uwierzyć w to, co zobaczyłam. Obok każdego imienia i nazwiska była cyfra. Zrozumiałam, że dla aborcjonistów kobiety nie są osobami, tylko liczbami.

Joy Davis

Tłumaczenie z j.ang. na j.pol: Marcin Rak

Źródło:http://66.39.133.90/providers/davis.php

zobacz powiązane artykuły

Komentarze (0)

Portal zywawiara.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.

Powiązane artykuły

Byłem płatnym mordercą – część pierwsza

Byłem płatnym mordercą – część pierwsza

autor: Dr Anthony Levatino

W 1976 roku, po ukończeniu medycyny, rozpocząłem staż w szpitalu. Cztery lata później założyłem prywatną klinikę ginekologiczną. Przez rok pracowałem w stanie Floryda, a potem przeprowadziłem się...

dodano: 2019-11-05 MRak
Komentarzy (0)