żywa Wiara

KazaniaZOBACZ WSZYSTKIE

Trzy problemy z Bożym Ciałem

autor: ks. Wojciech Węgrzyniak

użytkownik: Admin z dnia: 2012-06-08

Uroczystość Ciała i Krwi Pańskiej to jedno z największych katolickich świąt. Wiele razy słyszeliśmy na czym polega jego fenomen i unikatowa wartość. Dziś spróbujmy przyglądnąć się trzem problemom, które komplikują święto Bożego Ciała. 

1. Problem koncepcji Boga

Kiedy Jezus przyszedł na świat, prawie wszyscy wierzyli w Boga. Wiedzieli, że Bóg jest, ale wiedzieli również, że jest bardzo daleko. Dlatego absolutnym zaskoczeniem i nowością było odkrycie, że Bóg stał się człowiekiem. Pierwsi chrześcijanie do tego stopnia byli przejęci tym zbliżeniem się Boga do człowieka, że jeszcze po kilkudziesięciu latach, św. Jan opisując spotkania z Jezusem mówi: „myśmy Go słyszeli, widzieli i dotykali” (por. 1 J 1,1). Człowiek dotykał Boga. I to było dla niego absolutną nowością. Dziś nie wszyscy wierzą w Boga i dla wielu Bóg nie jest sprawą godną uwagi. A ci, którzy wierzą, już tyle razy słyszeli, że Bóg ich kocha, że jest blisko, że przychodzi na Ołtarz i że można Go przyjmować w Komunii, tak często o tym słyszeliśmy, że nie jest dla nas żadną nowością ani cudem tajemnica Boga pod postaciami chleba i wina. I to wbrew pozorom komplikuje przeżywanie święta Bożego Ciała.
Jak wyjść z tego problemu? Wydaje się, że chyba jedynym sposobem jest pogłębienie wiedzy i doświadczenia religijnego.

2. Problem prywatyzacji religii

Religia nigdy nie była sprawą prywatną. Może tylko w czasie prześladowań. Ale nawet i wtedy, ci którzy wstydzili się czy bali przyznać publicznie do Boga byli uważani za ludzi słabych a często nawet za zdrajców. Ludzie budowali świątynie, uczestniczyli w procesjach, pozdrawiali się imieniem Boga, chociażby jak w Chłopach Reymonta, który zaczyna powieść na miarę nobla od słów: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” a kończy zdaniem „Ostańcie  z Bogiem”. Nie wiem co się porobiło na tym świecie, ale jeszcze 20 lat temu wszyscy w mojej wiosce wchodząc do czyjegoś domu mówili „Niech będzie pochwalony…” Dziś tego nie robią nawet najpobożniejsze niewiasty. Nie wiem co się porobiło, że tak ciężko spotkać księdza po koloratką w sklepach, restauracjach, stadionach, pubach czy na basenach.
Nastąpiła i następuje pewnego rodzaju prywatyzacji religii, tzn. próba wmówienia, że wiara jest sprawą prywatną i jakiekolwiek obnoszenie się z nią na zewnątrz jest pewnego rodzaju ekshibicjonizmem.  Oczywiście nie chodzi o to, żeby mówić publicznie o swoich osobistych odczuciach, ale czyż nie jest poważnym znakiem zapytania, że manifestuje się publicznie prawie wszystko a  nie chce się manifestować religii? Są karnawały, są juwenalia, są parady równości, są koncerty, są stadiony i nie ukrywane preferencje, jest i Woodstock a kiedy trzeba by wyjść na ulice i powiedzieć: „Bóg jest dla nas ważny”, zaczyna się problem. To nie jest trendy... To starsi i zaściankowi... Dlaczego? Wydaje się że jedynym wyjściem z problemu prywatyzacji wiary jest powrót do zdrowego rozsądku. Więcej używać rozumu niż słuchać nierozumnych, dla których nie jest przegięciem, że cały kraj mówi o zdradzie jednej aktorki, ale już byłoby wielkim nietaktem, gdyby cały kraj mówił o tym, że ta sama aktorka była na procesji Bożego Ciała. 

3. Problem dychotomii

Ostatni problem związany ze świętem Bożego Ciała można nazwać problemem rozdziału między traktowaniem ciała Pańskiego pod postacią Chleba a traktowaniem Ciała Pańskiego pod postacią drugiego człowieka. Jest przyjęte, że przechowujemy w tabernakulum Ciało Chrystusa. Że profanacja Najświętszego Sakramenty jest jednym z największych grzechów. Wielu nawet ma taki szacunek do Eucharystii, że nie potrafi inaczej przyjąć Komunii jak tylko klęcząc. I  wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, jak traktujemy siebie nawzajem. Jezus powiedział: „Wszystko co uczyniliście jednemu z tych moich najmniejszych, mnieście uczynili” (Mt 25,40). Pamiętamy również, że każdy człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga (por. Rdz 1,26). Ponadto, skoro Bóg jest naszym Ojcem, to jesteśmy braćmi a brat to jest naprawdę wielkie słowo. Jeszcze gdyby to tego dodać fakt, że przyjmujemy Komunię świętą, to aż dziw bierze, dlaczego klękamy przed tabernakulum, w którym jest Pan Jezus a ludziom, w których jest Jezus urządzamy czasami krzyżową drogę. Czym się różni tabernakulum od człowieka, który przyjął Komunię świętą? No naprawdę czym? Problem jest o tyle poważny, że taka dychotomia tworzy skrzywioną religijność ludzi, którzy myślą, że jak w kościele będą bić pokłony przed Bogiem to już są wzorowymi katolikami. Tworzy skrzywioną religijność, która ma pretensje, że ktoś nie  chodzi na Mszę a nie widzi żadnej winy w tym, że robi wojnę w domu. Dlatego warto podkreślić, że człowiek, który depta drugiego człowieka nie zrozumiał nic z Eucharystii, nawet gdyby nosił w czasie Bożego Ciała monstrancję. Nie może być tak, że przed Chrystusem Eucharystycznym będziemy sypać kwiatki a przed Chrystusem w drugim człowieku będziemy rzucać kłody! Boże Ciało to również święto Boga, który stał się człowiekiem a nie tylko święto chleba, które staje się Boskim Ciałem. Jak wyjść z tego problemu? Nie wiem. Bo to ciągnie się od wielu wieków. Ale marzy się, by o chrześcijanach mówiono: „patrzcie jak oni się miłują” a nie "patzrecie się jak oni są pretensjonalni" albo "jak oni się panoszą". Może trzeba prześladowań, kryzysu Kościoła, ataków na religię, przejedzenia się konsumpcjonizmem, żeby zrozumieć, że skarbem Boga i Kościoła jest przede wszystkim człowiek. Bo człowiek to również Boże Ciało. 

Pewno są jeszcze i inne problemy, które nie pozwalają nam cieszyć się w pełni tajemnicą Bożego Ciała. Zanieśmy je wszystkie Bogu, który przyjdzie do nas. Zanieśmy je, bo również po to, Bóg stał się nam tak blisko.

 

Komentarze (0)

Portal zywawiara.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy i wypowiedzi zamieszczanych przez internautów. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.